Tuciowo-zdjęciowo

Dziś trochę zdjątek, których się w międzyczasie porobiło, ale nie miałam ich czasu ani ochoty dodać

Tucia-moja chomiczka

Znana mi historia Tuni zaczyna się 16 listopada tego roku.Wtedy pojechałam po nią z tatą.Długo wybierałam tego właściwego zwierzaka, na szczęście pewni mili państwo ułatwili mi wybór[poważnie zastanawiałam się nad wyborem białego chomika a Tucią] i zabrali tego białego do domu więc nie namyślając się specjalnie wybrałam właśnie ją. Chomisia żyła sobie całkiem spokojnie, dopóki nie zauważyłam,że kleją jej się oczy, wtedy mama pojechała z nią do weta[ja nie mogłam,byłam chora], i dowiedziała się że to uczulenie na pyłek z trocin-łzawiące oczy.Przez tydzień 3 razy dziennie zakraplałyśmy jej do oczek jakieś krople i zamiast trocin miała ligninę, którą później zamienimy też na trociny ale większe i niepylące. Cieszę, się że to tylko uczulenie a nie sprawka jakiś bakterii

Zdjęcia Tuci

Nie ma jabłuszka!?Ja się obrażam!!

Jest jabłuszko!

Marti